Z tej strony Adam i Agnieszka. Wspólnie prowadzimy stronę aktywnaparka.pl. Można nas spotkać w okolicach Halinowa pod Warszawą 🙂 Kochamy podróżować, zwiedzać, aktywnie spędzać czas i właśnie to jest tematyką naszego bloga. Będziemy publikować relacje z naszych podróży po kraju i za granicą. Opiszemy dla Was ciekawe trasy rowerowe, piesze i biegowe, które sami przebędziemy. Przedstawimy naszą opinię o imprezach sportowych, w których weźmiemy udział oraz napiszemy recenzje o sprzęcie, który towarzyszy nam w naszych wyprawach.
Wersja Adama:
Ostatni wpis na blogu pojawił się we wrześniu 2019 roku, a nasza ostatnia większa podróż miała miejsce w 2020. Wtedy polecieliśmy na Bali – wyjazd, który do dziś wspominamy z ogromnym sentymentem. Był pełen wrażeń, pięknych chwil i wspomnień, które udało nam się utrwalić w kilku krótkich filmikach dostępnych na naszym YouTube.
Później jednak dopadła nas codzienność. Życie i jego nieoczekiwane zakręty sprawiły, że musieliśmy zmienić priorytety. Zamiast wypraw i dbania o kondycję skupiliśmy się na budowie własnego domu. Jak przystało na prawdziwych outsiderów – bez większej pomocy z zewnątrz, siłą własnych rąk i środków – doprowadziliśmy ten projekt do końca. To dla mnie ogromny powód do dumy.
Choć remont zakończyliśmy ponad rok temu, a efekt nas satysfakcjonuje, rzeczywistość okazała się inna niż zakładaliśmy. Zamiast fali energii przyszło zmęczenie, zniechęcenie i naturalna pokusa komfortu, który zbyt łatwo nas rozleniwił. W 2024 roku udało się nam wyjechać na kilka dni – film z tego krótkiego wypadu znajdziecie tutaj: link. Niestety, to nie był jeszcze powrót w pełnym wymiarze.
Były próby – podejmowane z nadzieją i zapałem – by wrócić do aktywności, do ruchu, do tego, co kiedyś dawało nam najwięcej radości. Jednak każda z nich szybko gasła. Zamiast tego łatwo wciągały mnie gry komputerowe, seriale czy inne rozrywki, które tylko pogłębiały bierność.
Dziś mamy sierpień 2025 roku. Kupiłem wygasłą domenę, wskrzesiłem aktywnaparka.pl, udało się też uratować stary content. I oto jesteśmy tutaj – z nową energią, kolejną próbą walki z prokrastynacją i nadzieją, że tym razem uda się wrócić na właściwe tory.
Wersja Agnieszki:
Za nami kilka spokojniejszych lat, w których codzienność i obowiązki zawodowe i prywatne mocno nas pochłonęły. Prowadzenie mojej firmy wymagało ogromnego zaangażowania, a budowa domu pochłonęła mnóstwo czasu i energii. Tak jak Adam, odczuwałam zmęczenie i pewne zniechęcenie – mimo satysfakcji z efektów naszej pracy, łatwo poddawaliśmy się komfortowi nowego domu i codziennej rutynie.
W tym czasie podejmowaliśmy próby powrotu do aktywności, podróży i sportu, które kiedyś dawały nam najwięcej radości. Niestety, każda inicjatywa szybko gasła – obowiązki zawodowe, telewizja, gry komputerowe i inne codzienne sprawy skutecznie odciągały energię i motywację.
Teraz, w sierpniu 2025 roku, wspólnie wracamy na właściwe tory. Blog jest dla mnie sposobem, by uporządkować wspomnienia, dzielić się doświadczeniami i przypominać sobie, jak wiele radości daje aktywne życie, odkrywanie świata i wspólne przygody. To kolejny start, nowa szansa, by w pełni cieszyć się tym, co naprawdę ważne.
Wersja Adama: Zacznę od tego, że większość moich najpozytywniejszych wspomnień ostatnich lat, jak nie całego życia, wiąże się ze sportem, podróżami, spacerami – czyli różnego rodzaju aktywnością. Sport był moją odpowiedzią na stres i frustracje, mogłem skutecznie pozbyć się negatywnych emocji, a były takie lata, gdzie było ich naprawdę dużo. Gdyby nie aktywność fizyczna jestem przekonany, że za młodu po prostu bym zwariował. Podróże (choć nieliczne) pozwoliły mi poznać ciekawych ludzi, a co najważniejsze umocnić nasz związek z Agnieszką 🙂 Spacery i długie piesze wędrówki są fajnym sposobem na relaks i idealnym czasem na rozmowę, o który w dzisiejszych czasach tak ciężko… Wyjazdy na zawody i imprezy sportowe dały mi możliwość rywalizacji, spełniania, sprawdzenia się, pokonywania samego siebie. To uczucie kiedy wbiegasz na metę po przebiegnięciu maratonu jest po prostu nie do opisania. Ale skąd ten pomysł na bloga? Już wyjaśniam…
Kiedyś nie miałem możliwości, żeby podróżować, a 99% jakichkolwiek aktywności było treningami lub jednodniowymi wypadami na zawody. Brak czasu (tak mi się wtedy wydawało), brak wystarczających funduszy itp. skutecznie uniemożliwiał mi wypady na dłużej, lecz z większości tych małych wypadów, bądź zawodów zbierałem zdjęcia. Posiadam galerię zdjęć, intuicyjnie posortowaną na komputerze i w chmurze, na wypadek awarii sprzętu. Uwielbiam raz na jakiś czas przejrzeć niektóre foldery, powspominać ze znajomymi imprezy lub wspólne treningi, z rodziną wspólne schadzki, a z Agnieszką…. wszystko inne 🙂 Przejdźmy dalej..
Pod koniec 2016 roku miało miejsce bardzo ważne wydarzenie, w drugiej połowie listopada, tak jakby na urodziny – poznałem Agnieszkę. Jeszcze nie byłem świadom jak bardzo zmieni to moje życie. W maju 2017 roku rzuciłem pracę która już mnie dobijała (mimo, że każdy mi to odradzał), aby w 3 miesiące przekwalifikować się na front end developera i zmienić ją na nieporównywalnie lepszą. Rok 2017, tak samo jak 2016 był pod znakiem ciężkiej pracy, pracy za biurkiem z tą różnicą, że kolejna praca dawała mi satysfakcję i rozwój. Właśnie w tym roku udało nam się zorganizować najbardziej szalony wyjazd – Euro Trip autem w 1 tydzień (POLSKA – NIEMCY – HOLANDIA – BELGIA – FRANCJA – LUXEMBURG – NIEMCY – POLSKA), gdzie 3 dni spędziliśmy jeszcze we Francji. Był to niesamowity wyjazd chociaż w dużym pośpiechu. Wiele ciekawych miejsc musieliśmy ominąć, albo poświęciliśmy na nie zbyt mało czasu, i tu zaczął się problem. Faktycznie mam zdjęcia, które przypominają mi o ogólnym przebiegu tej wyprawy, ale nie pamiętam swoich myśli, odczuć w poszczególnych miejscach, opinii o społeczeństwie lub szczegółów pewnych sytuacji. Chciałbym wtedy móc zapisać sobie ciekawe informacje i spostrzeżenia, które mogłyby być przydatne na przyszłość lub podczas opowiadania o wyprawie innym ludziom, bo jak zauważyłem, wiele szczegółów po prostu nie pamiętam… Chciałem coś opowiedzieć, a tu blokada. Nigdy o blogu nie myślałem na poważnie, ale wtedy był ten pierwszy raz gdy pomyślałem – „serio by się przydał”. Chciałbym mieć miejsce, gdzie mogę spisywać swoje przemyślenia i wrażenia z wyjazdów, gdy pamiętam jeszcze wszystko i żebym mógł do nich wrócić kiedy tylko będę miał ochotę/potrzebę.
Był to jeden taki wyjazd w całym 2017 roku. Nie wyjeżdżaliśmy więcej, bo nie było zbytnio czasu, mieliśmy inne priorytety, ale nie wspomniałem też o jednej sprawie… Ważyłem wtedy 95 kg. Możesz powiedzieć, że to nie dużo? Dla człowieka, który ważył między 79-84 kg, biegającego maratony i biegi OCR oraz podnoszącego na sztandze 115 kg w wyciskaniu na płaskim (tak, to byłem ja) jest to dosyć duża zmiana. Wszystkie te zmiany w życiu, które ogólnie uważam za kluczowe i pozytywne kosztowały mnie niemal, że kompletną utratę sylwetki i co najgorsze wydolności. Nie czułem się dobrze z myślą o wypadzie nad morze i świeceniu wystającym „bebzonem” niemal w kształcie piłki (przepraszam Agnieszka, że musiałaś go tolerować), a chodzić na długie wyprawy po górach po prostu się bałem po tym jak łapałem zadyszkę wychodząc z metra w drodze do pracy…
Na nowy rok 2017/2018 polecieliśmy na Teneryfę. Kiedy po powrocie uświadomiłem sobie, że jedyne zdjęcia z plaży jakie mam to zdjęcia otoczenia lub mojej głowy z pominięciem reszty ciała – wziąłem się za siebie, stopniowo, nie zawsze regularnie, ale systematycznie do przodu. Miałem już fundusze dzięki nowej pracy, czas dzięki książkom i artykułom, które przeczytałem o zarządzaniu czasem i zdrowych nawykach, jedyne czego mi brakowało to powrotu do sylwetki i wydolności z 2015 roku, żebym mógł, i co najważniejsze chciał, zacząć podróżować (bo po co jechać na wyjazd czując dyskomfort?). W sierpniu pojechaliśmy z Agnieszką w Karkonosze. Przeszliśmy je całe od szczytu Szrenicy, aż na samą Śnieżkę w jeden dzień. Całą wyprawę znieśliśmy bardzo dobrze. Poczułem, że chcę więcej, ale potrzebuję też miejsca, gdzie będę mógł uwiecznić ciekawe sytuacje, ważne informacje, których patrząc na same zdjęcia sobie nie przypomnę, a prędzej czy później po prostu o nich zapomnę bezpowrotnie.
Miesiąc po tym wyjeździe, planując kolejne wypady, postanowiliśmy z Agnieszką założyć takiego bloga. Będzie on ważnym miejscem dla nas, ale mamy również nadzieję, że informacje i wskazówki tu zawarte znajdą zastosowanie w Twoich przyszłych podróżach. Może w znalezieniu fajnego miejsca na wypad? Może jedziesz w miejsce gdzie już byliśmy i chcesz przeczytać co naszym zdaniem warto zobaczyć, a co nie lub jak się do takiego wyjazdu przygotować? Planujemy regularnie dodawać recenzje ekwipunku, którego używamy w sporcie i na wyjazdach, może któraś z nich będzie dla Ciebie pomocna?
Tu dochodzimy do końca mojego opowiadania, a początku bloga. Dziś (13.09.2018) mam 87 kg i dalej poprawiam swoją wydolność. Nie mam już żadnych przeszkód, aby robić to co lubię! 7 października bierzemy udział w biegu ulicznym „Biegnij Warszawo”, a na nowy rok lecimy do Tajlandii. Pierwszy post na blogu pojawi się za kilka dni! Zostańcie z nami !
Wersja Agnieszki:
Hmm, od czego by tu zacząć… Może najlepiej od początku, czyli od naszego początku. Od kiedy poznałam Adama, moje życie naprawdę się zmieniło. Wcześniej było spokojne, trochę nijakie – bez większych celów i planów. Z nim zaczęłam więcej podróżować, aktywnie spędzać czas i poznawać nowe rzeczy. Biegałam, chodziłam na siłownię, spinning, a przy tym nauczyłam się lepiej planować i zarządzać czasem.
To razem zdobyliśmy moją pierwszą górę w Polsce – Sokolicę – i od tego momentu zaczęło się moje większe zainteresowanie górami i wyzwaniami, które dają satysfakcję i radość. Pomysł na bloga zrodził się naturalnie – aby uporządkować nasze wspólne wspomnienia i przygody. Adam czasem gubi szczegóły miejsc, dat i sytuacji, a ja z kolei mam dobrą pamięć do takich rzeczy. Blog pozwala nam zachować te historie, a przy okazji dzielić się nimi z Wami.
I tu muszę poprawić Adama – w 2017 roku nie byliśmy tylko na Euro Tripie 😉 W lutym odwiedziliśmy Giżycko, a w czerwcu Krościenko nad Dunajcem, gdzie zdobyliśmy kilka szczytów, w tym moją pierwszą – Sokolicę. To pokazuje, że blog jest idealnym sposobem na uporządkowanie naszego archiwum i dzielenie się doświadczeniami.
Za nami sporo wyjazdów, wydarzeń i aktywności, a przed nami jeszcze więcej przygód. Tak jak Adam wspominał – na koniec 2018 i początek 2019 roku lecimy do Tajlandii, co było jednym z moich marzeń! Będzie co opisywać, więc jeśli interesuje Was taka tematyka, warto śledzić naszego bloga i najnowsze posty.