Street Food Bangkok

15 rzeczy, które musisz wiedzieć przed wyjazdem do Tajlandii

1. Dostęp do Wi-Fi

W Tajlandii dostęp do Wi-Fi znajdziemy niemal wszędzie. Praktycznie każdy hotel, motel, restauracja lub galeria handlowa oferują bezpłatne Wi-Fi w obrębie swojego lokalu. Co ciekawe, najczęściej jest to połączenie naprawdę dobrej jakości. My spotkaliśmy się z dostępem do internetu nawet w mini-busie :).

tajlandia speed test
http://speedtest.adslthailand.com/

2. Internet mobilny - pierwsze, w co powinieneś się zaopatrzyć na lotnisku w Tajlandii

O tym, że internet w telefonie jest niezwykle istotny, nikogo nie muszę przekonywać. Wiadomo, komunikatory internetowe do kontaktu z rodziną, znajomymi lub współpracownikami. Przeglądarka do wyszukiwania informacji na bieżąco będąc poza zasięgiem darmowych Hot Spotów. Google Maps to konieczność, aby odnaleźć się w obcym kraju. Podłączanie się do sieci wi-fi w hotelu, w którym mieszkamy, uważam za dobre rozwiązanie ze względu na często limitowany transfer dla kart mobilnych. Jednak stanowczo odradzam łączenie się z każdą darmową siecią wi-fi, ponieważ grozi to atakiem hakerów. Można stracić pieniążki, korespondencję i nie tylko… Wcale nie są to rzadkie przypadki. Używanie internetu z karty mobilnej zawsze kiedy nie jesteśmy pewni sieci WiFi w danym miejscu jest najrozsądniejszym rozwiązaniem. Kolejnym ważnym plusem jest możliwość darmowego łączenia się z lokalnymi numerami np. w celu rezerwacji miejsca w knajpie, zamówienia taxi lub różnego rodzaju wycieczek itp.

My skorzystaliśmy z sieci AIS. Poniżej wstawiam zdjęcie z przykładową ich ofertą oraz link do strony internetowej – http://www.ais.co.th/travellersim/. Nie narzekaliśmy na jakość internetu oraz zasięg i bezinteresownie polecamy tę firmę.

My za kartę ważną 30 dni zapłaciliśmy 800 baht (ok. 80 zł). Jak widać poniżej są też inne oferty w zależności od długości pobytu :). 

3. Taxi i Tuk Tuki w Tajlandii - ważne!

Gdy wylądowaliśmy w Bangkoku, ogarnęliśmy lokalną kartę SIM z internetem, wymieniliśmy dolary na bahty, poszliśmy szukać transportu do naszego apartamentu. Szybko znaleźliśmy proste w obsłudze urządzenie do zamawiania taxi. Zamówiliśmy Van Tax, poszliśmy do odpowiedniej kolejki i po kilkunastu minutach nadjechał nasz wehikuł. Taksówki z reguły są dobrze wyposażone, czyste, wygodne. Natomiast haczyk jest w cenie. 

Słyszeliśmy już, że taksówkarze lubią oszukiwać dlatego słownie, w języku angielskim ustaliliśmy cenę. Taksówkarz powiedział 300 baht, my się zgodziliśmy i potem 3 razy potwierdzaliśmy czy na pewno tyle. Kierowca przytakiwał za każdym razem.

Skracając historię, na koniec wyszło tak, że zapłaciliśmy 800 baht, bo podobno tak się umawialiśmy. 

Ogólnie przejazdy taxi/tuk tuk w Tajlandii są dosyć tanie. O wiele tańsze niż te w Polsce i jest to bardzo rekomendowany sposób poruszania się. 

Jak sobie radzić z taksówkarzami i przewoźnikami Tuk Tuk?

☝ To, co u nas zawsze się sprawdzało to, pokazanie kierowcy na kalkulatorze (może być tym z telefonu) ile chcecie zapłacić i koniecznie upewnijcie się, że kierowca wie, że jest to kwota za osobę lub za całą grupę. Zdarzyła nam się sytuacja, że kierowca Tuk Tuka (akurat ten ze zdjęcia poniżej :)) chciał 300 Baht (30zł) od każdego z nas, mimo że dobitnie umawialiśmy się na taką kwotę za przewóz całej naszej piątki – dystans miał jakieś 2-3 kilometry. Na szczęście szybko dał sobie spokój i na koniec powiedział z uśmiechem, że żartował + „Happy New Year”, bo akurat mieliśmy wtedy pierwszy dzień nowego roku…

☝ Jeżeli uważacie, że taksówkarz proponuje Wam za wysoką kwotę za przejazd, jak najbardziej wskazane jest targowanie się. Bardzo często zdarza się, że schodzą o 1/3 ceny. Nie jestem zwolennikiem targowania się, jakoś tego nie lubię, aczkolwiek jeszcze bardziej nie lubię być nabijany w butelkę. Trzeba sobie to uświadomić, że negocjacje są tutaj normą w tym biznesie. Należy również pamiętać, że oni i tak sporo na tym zarabiają, chyba każdy tuk tuk, a nawet większość taksówkarzy pracuje na czarno lub po prostu nie płacą podatków z uwagi na wysoki próg kwoty wolnej od podatku (150 000 THB). Dodatkowo benzyna jest znacząco tańsza, jakieś 40% w stosunku do cen w Polsce. 

☝ Korzystać z aplikacji typu Grab Taxi, który działa podobnie jak Uber i pokazuje koszt w widełkach ile zapłacimy za przejazd.

☝Jeżeli jest taka szansa to poproście waszego hosta lub „lokalsa”, którego bardzo dobrze znacie o zamówienie taksówki i wynegocjowanie ceny. Kierowcy lubią żerować na turystach, ale rodaków już w balona nie będą robić.

☝ Podobno warto zwracać uwagę czy taksówka ma taksometr. Jeżeli nie zastosujecie się do punktu ‚1’ lub z jakiegoś powodu nie chcecie negocjować ceny poproście taksówkarza o włączenie taksometru. W innym wypadku na pewno zostaniecie naciągnięci. Po dojechaniu na miejsce nie ma czasu na negocjacje, dla własnego dobra, lepiej już zapłacić.

kierowca Tuk Tuka - Tajlandia

4. Śmieci w Tajandii

Niestety przechadzając się po miastach Tajlandii nie jednokrotnie spotkacie wysypiska śmieci. Jest kilka powodów takiego zjawiska. Nie będę się teraz nad tym rozwodził. Fakt, jest taki, że Tajlandia jest aktualnie największym producentem plastiku, a dodatkowo największym śmietnikiem światowym. Wiele krajów takich jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Japonia eksportują swoje śmieci do Tajlandii na przetworzenie. Fakt, że Tajlandia chce z tym skończyć i priorytetowo dać nacisk na ochronę środowiska, budzi nadzieje, że sytuacja się za kilka lat zmieni. Aktualnie jednak często możemy spotkać miejsca jak na obrazku poniżej.

Śmieci w Bangkoku

5. Gorąc i duchota

Dla jednych to plus dla innych minus. Na pewno nieprzerwane ciepło w granicach 28-34 stopni Celsjusza dla większości będzie plusem, dla nas zdecydowanie było, tym bardziej, że ciągle słyszeliśmy od znajomych z Polski, iż tam aktualnie jest około -12 stopni. 

Inna kwestia to duchota, dla niektórych może być męcząca, szczególnie na początku. Łatwo się jednak do tego przyzwyczaić.

słoneczny dzień w Bangkoku

6. Łazienki i toalety

Trzeba być przygotowanym na brak papieru w toaletach. Do czyszczenia podwozia po przysłowiowej „dwójeczce” mamy specjalny wężyk z wodą pod ciśnieniem, tki mini prysznic. Bardzo często są naklejki, które informują o zakazie spuszczania papieru i innych rzeczy w toaletach. 

Często brakuje również mydła, warto więc wziąć coś ze sobą.

My najczęściej, na szczęście, spotykaliśmy normalne ubikacje. Normalne, czyli takie gdzie jest muszla klozetowa. Niestety wiele toalet posiada jedną dziurę na środku, co dla europejczyka może być trochę niekomfortowe. 

Co do samych łazienek i pryszniców. Często charakteryzują się brakiem izolacji od reszty pomieszczeń. Szczęściem jest jeżeli trafi się na sytuację gdzie do dyspozycji mamy kotarę, która chociaż trochę zakrywa nas podczas prysznica.

7. Różne ceny dla turystów i Tajów

Tak jak to pisałem wcześniej w poście z taksówkami. Często dla rdzennych mieszkańców Tajlandii ceny są niższe niż dla turystów. Można to zaobserwować również na przykładzie kart do telefonów. Na lotnisku w punkcie dla turystów będą minimalnie droższe niż w sklepikach poza lotniskiem. Przykładów jest dużo więcej.

Istotna różnica cenowa, jak i jakościowa jest w odniesieniu do jedzenia. W miejscach bardzo turystycznych możecie zjeść np. danie „Pad Thai” za około 200 baht, kiedy w uliczce 150 metrów dalej będzie za 50-60 baht przy czym będzie o wiele smaczniejszy i lepszy jakościowo. Więcej o tym temacie znajdziecie w kolejnym podpunkcie. 

8. Jedzenie w Bangkoku

Pokrótce scharakteryzuję dostępne oraz sensowne opcje jedzeniowe w Tajlandii:

☝ Street Food – w Tajlandii cieszy się różnymi opiniami. Od razu mówię, nikt z naszej 5 osobowej ekipy nie zatruł się jedząc przysmaki przygotowywane na dworze. Dodam tylko, że ekipa zawierała osoby o wrażliwych żołądkach. Co do smaku, różnie się trafiało, raz było lepsze, raz gorsze, trochę zależy od smaku danej osoby, bo wiadomo, jeden lubi to, drugi tamto. Na pewno można dostać wszystko, od mięska, ryżu, owoców, warzyw, przez lody i różne słodycze do robaków i nie tylko. Ja osobiście polecam szejki owocowe, często przygotowują je na miejscu ze świeżych owoców (koszt około między 40-60 baht czyli 4-6 zł). Są wyśmienite i zdrowe. Jedliśmy w sumie wszystko, co się dało oprócz typowych dziwadeł jak robaki, pająki itp., więc za te dania odpowiedzialności nie biorę :P. Jedliśmy natomiast różne owoce morza, żaby, ryby, zupy tajskie, noodle, słynnego pad thai’a, którego bardzo mocno polecam. Zwykle było dobre, a na pewno zawsze w dobrej cenie. 

☝ Knajpy/restauracje – Tutaj chciałbym Wam dać złotą radę. Wybierając restaurację kierujcie się standardowo – opiniami z google lub idźcie tam gdzie jedzą lokalsi. Tam gdzie jest najwięcej Tajów. Dlaczego? Dlatego, że z dużym prawdopodobieństwem nie tylko cena będzie przeszło 2 razy niższa, ale i jakość potrawy wyższa.

☝ fast foody lub KFC – fast foody są droższe i często mniej smaczne niż tajskie jedzenie. Oczywiście, czasami mogą się okazać lepszym wyborem niż knajpka na brzegu plaży, gdzie za jedzenie płacimy jego trzykrotność, a z uwagi na to, że jedzą tam tylko turyści, to zdarzają się również zepsute składniki. Do KFC nie namawiam, ale zachęcam żeby chociaż raz spróbować :).

jedzenie w Bangkoku

9. Ludzie w Tajlandii

Jak wiadomo, w Tajlandii panuje Buddyzm. Główne zasady buddyzmu:

1. Istnieje cierpienie
2. Przyczyną cierpienia jest pragnienie lub pożądanie
3. Cierpienie można pokonać przez pozbycie się pożądania
4. Pożądania można się pozbyć podążając ośmiostopniową ścieżką

W buddyzmie w skrócie chodzi o zbieranie dobrej karmy, przerwanie kręgu ciągłej reinkarnacji i osiągnięcie nirwany. Efekt jest taki, że Tajowie w dużej mierze są bardzo uśmiechnięci, życzliwi, pomocni, ale wiadomo trafiają się też przypadki, kiedy jest zupełnie inaczej, nas to nie spotkało – jedynie oszustwa taksówkarzy. To bardzo fajne, ponieważ przebywając z nimi sami stajemy się szczęśliwszymi i dobrymi ludźmi.
Sylwester w Bangkoku

10. Alkohol i papierosy w Tajlandii

Drogi i jeszcze raz drogi. Mały wybór. My piliśmy czasami piwo Chang. Prawie najtańsze, ale i jedyne które nam smakowało jako tako.

Palenie jest w wielu miejscach zabronione pod karą grzywny także zdecydowanie nie jest to raj dla palaczy.

11. Tanie masaże

Godzinny, naprawdę profesjonalny masaż całego ciała/samych stóp lub twarzy, dodatkowo na plaży, kosztował ok. 25 zł. Więcej dodawać nie trzeba :). Są i masaże bardziej doznaniowe, ale z reguły nie piszemy, o tym czego nie próbowaliśmy lub nie widzieliśmy :).

12. Komary, gekony, mrówki itp.

Przyjeżdżając na wakacje do Tajlandii musimy przygotować się na współlokatorów w mieszkaniu, jak i towarzyszy w podróży. Zależy to jeszcze trochę od rejonów, w których przebywamy. My byliśmy w Krabi i Bangkoku. W ciągu dnia nie mieliśmy jakiś problemów z owadami. Komary zaczynały minimalnie dokuczać pod wieczór, głównie w Krabi. Wystarczyło się jednak popsikać sprayem przeciw komarom i sprawa niemal całkowicie załatwiona. W apartamencie mieliśmy moskitiery, jak i płyny przeciw komarom do kontaktu.

W Bangkoku zdarzały się szczury i karaluchy, ale na szczęście ani jedno ani drugie nie dostało się do naszego apartamentu. W Krabi zaś mieliśmy plagę mrówek (prawdopodobnie po tajfunie, który przeszedł dzień przed naszym przybyciem). Gospodarze cały dzień poświęcili żeby je z naszego lokum usunąć. Przez cały pobyt regularnie pojawiały się również gekony, które są nieszkodliwe, ale dla europejczyka robią wrażenie :). Pająki też się zdarzały, wg. właścicielki nie były groźne jednak dla pewności szybko je eksterminowaliśmy.

13. Ostre potrawy

Pamiętajcie, w Tajlandii zwykłe potrawy są często ostre. Jeżeli powiecie słowo „spicy” przy zamawianiu jedzenia, niech Bóg ma Was w opiece :). Przeżyliśmy to i nie polecamy.

14. Zachowanie podczas zwiedzania świątyń

Pokrótce opiszę Wam jakie zasady panują w świątyniach.

  1. Głównie kobiety, ale tez mężczyźni, powinni mieć zakryte ramiona, dekolt oraz nogi przynajmniej do kolan, często bez tego nie zostaniemy nawet wpuszczeni. Czasem można kupić obok świątyni spodnie bądź spódnice.
  2. Przed wejściem do świątyni wszyscy muszą zdjąć buty. Najlepiej zostawić je w wyznaczonym miejscu. W świątyni leżącego Buddy w Bangkoku z uwagi na dużą ilość turystów dostaliśmy woreczki na buty, aby je nosić przy sobie.
  3. W świątyni trzeba zdjąć czapki, kapelusze i okulary.
  4. Należy zachowywać się cicho i z szacunkiem do miejsca.
  5. Nie we wszystkich świątyniach można robić zdjęcia.
  6. Wyciszyć i nie rozmawiać przez telefon.

15. Kali jeść, Kali pić

W Tajlandii, jeżeli chodzi o komunikację werbalną, nie jest łatwo. Tajowie w większości bardzo słabo znają język angielski. Ciężko idzie się dogadać, czasami nawet jeżeli osoba w miarę potrafi rozmawiać po angielsku ciężko jest ją zrozumieć z uwagi na akcent. Mamy przykład na filmiku, kiedy to wynajęliśmy przewodniczkę podczas zwiedzania Świątyni Szmaragdowego Buddy i Pałacu Królewskiego, gdzie ledwo co byliśmy w stanie ją zrozumieć :D. Czasem nie chcieli sprzedać nam jedzenia w lokalnych marketach, bo po prostu nas nie rozumieli. Najlepiej wtedy posłużyć się gestami i pokazać palcem co dokładnie się chce. Drugą opcją, dosyć znaną jest skorzystanie z translatora na telefonie, wtedy to już nie ma opcji się nie porozumieć :D.

Podziel się postem! :)

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on print
Share on email